Laura
Kiedy wieczorem leżałam spokojnie w łóżku z kubkiem gorącej herbaty z cytryną pod ręką wzięło mnie na przemyślenia. Myślami powróciłam do momentu kiedy nagle z gokartów przesiadłam się do czegoś co bardziej przypominało bolid. Działo się to wtedy bardzo szybko, pamiętam jak w wakacje brałam dodatkowe lekcje z rosyjskiego aby nie wypaść na lamusa.Idąc do całkiem obcej serii byłam zbyt optymistycznie nastawiona. Już pierwszego dnia nastąpiła moja konfrontacja z zespołowym kolegą - Witalijem Petrovem. Nie polubiliśmy się, mało tego, od razu znienawidziliśmy się. Petrov był o osiem lat starszy, miał więcej doświadczenia. Chciał to wykorzystać jednak się nie dałam, mimo iż to właśnie ja musiałam grać drugie skrzypce w zespole . Z racji tego iż często wchodziliśmy sobie w drogę wybuchały kłótnie, często nawet o byle głupotę. Jak na nowicjusza jeździłam zadziwiająco dobrze, ktoś pokusił się nawet o stwierdzenie że jestem objawieniem sezonu. To Petrova właśnie denerwowało. Mimo słabego początku szybko nadrobił stratę, przez co w ostatnim wyścigu mogliśmy rywalizować o mistrzowską koronę. Jego największą wadą było to że nie zawsze potrafił grać fair, o czym boleśnie się wtedy przekonałam, kiedy zepchnął mnie specjalnie z toru aby wygrać. Nie lubiłam go, on nie lubił mnie. Kłótnie z nim traktowałam jako sport, ponieważ uwielbiałam być dla Petrova wredna. Ten zresztą nie pozostawał mi dłużny bo odgryzał się tym samym.
W GP2 nasz konflikt miał charakter zimnej wojny i było widać że za sobą nie przepadamy. Traktowaliśmy się jak powietrze.
W przeciwieństwie do mnie Witalij miał pełną rodzinę. Często widziałam jego brata lub ojca w padoku, czasem pojawiła się nawet matka. Ja miałam tylko tatę, nikogo innego. I to mnie najbardziej bolało ...
Kiedy byłam małą dziewczynką marzyłam o rodzeństwie, z resztą jak każde dziecko w moim wieku. Mając te dziewięć czy dziesięć lat zaczęłam tęsknić za towarzystwem. Wtedy już nie uciekałam przed ludźmi, szukałam kogoś bliskiego. Robert był za daleko, nawet nie miałam wtedy pojęcia czy dalej mieszka w Krakowie czy wyprowadził się w zupełnie inne miejsce. Po za tym dzielił nas ocean, wizja długich poszukiwań była dla takiego małego dziecka czymś niewykonalnym.
Nudziłam się zarówno w szpitalu jak i w domu. Chciałam mieć kogoś w moim wieku, o zbliżonych zainteresowaniach. Siostra wydawała się wtedy idealna. Czasami żyłam w świecie własnej wyobraźni w której posiadałam swojego identycznego klona, z którym rozmawiam, śmiałam się, dzieliłam tajemnicami. Jednak ta osoba żyła tylko w mojej głowie, nie mogłam jej zmaterializować. Kiedy dorosłam zapomniałam o niej, jednak czasami wydawało mi się że fajnie byłoby mieć siostrę.
Trudno mi jest wyobrazić sobie naszą rodzinę gdyby nie nastąpił jej brutalny rozpad. Ja, mama, tata żylibyśmy sobie razem tak jak w moich marzeniach. Wtedy życie wyglądałoby całkiem inaczej, może miałabym prawdziwe dzieciństwo, którego nie spędzałabym w szpitalu i nie odliczałabym dni do kolejnych operacji ?
Bywało że pytałam tatę o to, dlaczego rozstał się z Dorotą, jednak ten często mnie zbywał. Michael pewnie więcej by wiedział ale jakoś wstyd mi go o to pytać.
Podniosłam się z łóżka i podreptałam na górę do swojego pokoju. Za kaloryferem powinnam mieć jeszcze paczkę papierosów. Schowałam ja tam aby tata nie zauważył że czasami zdarza mi się popalać. Tam była dużo bardziej bezpieczna niż w szafie z ciuchami czy pod materacem bo to zbyt oczywiste. Gdyby dostała się w ręce ojca bądź Niny miałabym przerąbane.
Ostrożnie wyciągnęłam białego papierosa z opakowania. Zostały jeszcze cztery. Od sierpnia wypaliłam ich tylko piętnaście. To i tak za dużo.
Po chwili znalazłam się znowu na dole ale nie w salonie tylko w łazience położonej w drugim skrzydle domu. Zgrabnym ruchem otworzyłam okno i oparłam się o parapet. Dyskretnie rozejrzałam sie i kiedy upewniłam ze nikogo nie ma w pobliżu, zapaliłam w spokoju szluga.
Palenie w moim pokoju to jedno wielkie samobójstwo bo znajduje się on od wschodu, naprzeciwko bramy wjazdowej i niebezpiecznie blisko okien wścibskich sąsiadów którzy z uśmiechem na ustach podkablowaliby mojemu ojcu. Wtedy nie miałabym już życia i tata cały czas by mnie kontrolował.
Niedopałek spuściłam w kiblu, aby ukryć jakiekolwiek dowody i wróciłam na swoje wyro.
Myślami była już dawno w Jerez na testach przedsezonowych. Prawdopodobne będę jeździła w pierwszym dniu razem z Schumacherem. Zespół udostępni mi bolid Rosberga, kwestia tylko wymiany siedzenia i wprowadzenia kilku poprawek ponieważ jestem niższa niż Nico.
Zastanawiałam się jak przebiegnie moja konfrontacja z Robertem. Nie widzieliśmy się przecież tyle czasu, byłam ciekawa czy mnie pozna, albo czy jeszcze o mnie pamięta...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz