niedziela, 14 czerwca 2015

Rozdział 10

     Laura
  Pamiętam ten dzień kiedy tata oznajmił mi że wracamy do Polski. Bardzo się cieszyłam z tego powodu ponieważ mieliśmy zamieszkać w Krakowie, mieście które kojarzyło mi się ze szczęśliwymi latami mojego dzieciństwa.
Ostatnie pudło z moimi rzeczami stało w salonie pod ścianą. Znajdowały się w nim miedzy innymi plakat Ayrtona Senny, ulubione książki oraz album rodzinny. Ojciec plątał się od rana po domu starając się sprawdzić czy wszystko spakowaliśmy. Ja siedziałam na parapecie okna u siebie w pokoju i wpatrywałam się w przestrzeń. Ostatni raz obserwowałam okolice w której mieszkałam przez ostatnie kilka lat. Ten dom tata kupił niedługo  po moim wypadku. Znajdował się niedaleko kliniki więc nie musiałam bez przerwy siedzieć w szpitalu kiedy byłam starsza. Mogłam prowadzić w miarę normalne życie przerywane tylko wizytami w szpitalu, przeróżnymi konsultacjami medycznymi  i kolejnymi operacjami.
       Nie pamiętam dobrze naszego starego mieszkania, wspomnienie miejsca w którym moje dzieciństwo było naprawdę szczęśliwe uległo zamazaniu przez te wszystkie lata. Z resztą  większość tego co było przed wypadkiem odeszło w zapomnienie. Lekarz twierdził że częściowa utrata pamięci jest wynikiem urazu doznanego podczas zderzenia. Utraconych wspomnień  niestety nie da się przywrócić. Ludzki mózg pracuje na bardzo skomplikowanej zasadzie, której niestety nie jestem w stanie zrozumieć.
       Po powrocie do ojczyzny tacie zależało abym poszła do bardzo dobrej szkoły średniej. Zanim zdążyłam się jeszcze dobrze rozpakować  to złożyłam papiery do najlepszego Liceum w Krakowie. Czytałam dużo o tej placówce w internecie. Chodziła tam sama elita, czyli dzieci bardzo bogatych rodziców. Już z początku wiedziałam że nie będę tam pasować. Ojciec cały czas nalegał abym wybrała właśnie tą szkołę, ze względu na bardzo dobry poziom nauczania i wysoką zdawalność matur. Nie chciałam tam iść, Planowałam rozpocząć naukę w jakimś technikum samochodowym ale kiedy okazało się że dostałam się do Sto Trzeciego Liceum to tata tak bardzo się cieszył że nie miałam serca mu odmówić.
        W szkole byli zachwyceni moim dobrym świadectwem które pochodziło z mojej starej budy w USA. Pod względem średniej ocen znajdowałam się w pierwszej piątce najlepszych uczniów w klasie.
Nowe Liceum nie było takie idealne jak wyobrażał sobie mój tata. Już pierwszego dnia nauki  pojawiły się zgrzyty. Byłam inna niż reszta mojej nowej klasy. Nie posiadałam, markowych ciuchów,nie mieszkałam w willi ani  moi rodzice nie byli sławnymi osobistościami. W dodatku w tamtym czasie poruszałam się o kulach ze względu na zły stan mojego kolana. Już na samym początku dali mi do zrozumienia że mnie tam nie chcą. Specjalnie obnosili się swoim bogactwem i podkreślali to że nigdy nie będzie mnie na to stać. Z początku się tym tylko trochę przejmowałam ale doszłam do wniosku że życie bez najnowszego modelu telefonu, super drogich ciuchów czy wakacji w egzotycznych krajach nie jest niczym złym.
Nie żyłam nigdy w jakiś wielkich luksusach więc skromna egzystencja  z lekko stukniętym tatą - muzykiem była dla mnie codziennością a nie jak twierdziła moja klasa czyli biedą.
Potem dokuczanie przybrało na sile. Zaczęto mi podkładać nogi, popychano mnie specjalnie na korytarzu. Kilka razy ktoś wyrzucił mi plecak przez okno. Szyderstwa i plotki były na porządku dziennym. Często wmawiano mi że jestem nikim, bawiło ich zdawanie mi bólu psychicznego.  Wyśmiewali się z mojego sposobu ubierania sie oraz tego że utykam. Przez nich znienawidziłam szkołę, w połowie półrocza zaczęłam wagarować i z tego powodu moje oceny drastycznie pogorszyły się. W budzie bywałam sporadycznie, wolałam pojechać na rynek bądź na Kazimierz byleby nie przebywać z moją klasą.
     Na początku bardzo cieszyłam się że będę mieszkać w Krakowie ponieważ byłam pewna że spotkam Roberta. Nie widziałam go kilka lat ale wiąż za nim tęskniłam. Z niecierpliwością odliczałam dni do wyjazdu. Chciałam zobaczyć się z moim bratem jak najszybciej.Po tym co zaszło we Włoszech zrozumiałam że nie mogę przed nim uciekać. Od czasu wypadku nie miałam z nim żadnego kontaktu jednak za pośrednictwem prasy śledziłam jego poczynania w świecie motosportu.  Niestety okazało się  że jego rodzice nie zajmują już swojego dawnego mieszkania. Kiedy to po raz pierwszy odsunęłam od siebie poczucie winy że swoim powrotem zniszczę mu życie to okazało się że mój jedyny punkt zaczepienia jest jak ślepa uliczka. Pod wpływem emocji i smutku nabazgrałam na kartce swój numer telefonu i drobną wiadomość i włożyłam do koperty. Miałam nadzieje że odpisze ale jednak przeliczyłam się. Po tym zaprzestałam szukania jakiejkolwiek próby złapania kontaktu. Wielokrotnie widziałam w telewizji jak radzi sobie na torze. Robert jest bardzo zdolnym i utalentowanym kierowcą. Musiał opuścić Polskę aby dalej kontynuować swoją karierę.  Przez mój wypadek nasze drogi całkiem się rozeszły. On ścigał się na całym świecie a ja spędzałam prawie całe dzieciństwo w szpitalach i pracowałam nad powrotem do zdrowia. Gdyby nie to że koś wsiadł pijany za kierownicę to nie musiałabym dzisiaj tak cierpieć. Trzynaście lat temu mój świat legł w gruzach, straciłam zdrowie, pamięć i co ważne Roberta.
Kiedy Schumacher przestał jeździć w Formule 1 to moje wizyty w padoku się skończyły. Po za tym ścigałam się w innych seriach i nie miałam czasu na latanie po Europie, bo przecież miałam jeszcze szkołę. Michael czasami zapraszał mnie i tatę na różne wyścigi. Mając te dwanaście czy trzynaście lat byłam cholernie dumna że spaceruję sobie swobodnie po garażu Ferrari. Zachwycałam się wszystkim - bolidem, pracą mechaników, tym jak Jean Todt rządzi innymi. Marzyłam wtedy aby reprezentować w przyszłości barwy tego teamu. Niestety po incydencie we Włoszech nie jeździłam już tak chętnie na Grand Prix. Potem już nie miałam okazji spotkać Roberta. Czekała mnie szara rzeczywistość w postaci nauki przerywanej różnymi wyścigami. Jednak mimo wspaniałych wyników w  serii GP2 szybko o mnie zapomniano. Jakiś czas po moim odejściu ze świata motoryzacyjnego dowiedziałam się że gdybym została jeszcze jeden sezon to być może McLaren zaprosiłby mnie na testy. Niestety ze względu na swoje zdrowie z przykrością  musiałam pożegnać się z wyścigami.
         Wszystko zmieniło się pewnego grudniowego dnia, kiedy dowiedziałam się że nie kto inny niż Michael Schumacher  zamierza powrócić do Formuły 1  ale nie w barwach Ferrari tylko Mercedesa.  Niecały miesiąc później przyszedł do mnie list że Srebrne Strzały  chcą mnie na swojego trzeciego kierowcę. Byłam szczęśliwa z tego faktu ponieważ ja tak samo jak siedmiokrotny mistrz świata planowałam wrócić do ścigania się. W październiku rozmawiałam z kilkoma zespołami w serii GP2 jak i DTM ale do tej pory nie otrzymałam żadnej odpowiedzi z ich strony. Nie miałam żadnych sponsorów,  właściwie to po za wyrobionym nazwiskiem i umiejętnościami nie miałam nic. Firmy, które zasilały budżet zespołu w zamian za reklamę wycofały się po moim odejściu a nowych nie udało mi się pozyskać.
Wiadomość od Mercedesa bardzo mnie zaskoczyła, byłam pewna że jestem kolejnym kierowcą który zakończył swoją karierę w jednej z niższych serii nie mając żadnego przejechanego wyścigu w Formule 1. Bardzo żałowałam wtedy że nie zostałam jednak na kolejny rok bo wtedy miałabym szansę testować McLarena ale teraz proponują mi pracę w Królowej Motosportu na stałe.
       Rozmawiałam dzisiaj z Grosjeanem ale nie powiedziałam mu o propozycji kontraktu ze strony Mercedesa. Romain miał swoją szansę w Królowej Motosportu jako zastępca Nelsona Piqueta Juniora. Moja szansa jest już na wyciągnięcie ręki ale nie mogę przekonać tatę aby pozwolił mi na starty w F1. Twierdzi że to właśnie po przez wyścigi moje zdrowie się pogorszyło i musiałam dwa tygodnie spędzić w klinice w Austin. Formuła 1 jest szczytem kariery motoryzacyjnej każdego poważniejszego kierowcy i jest bardziej wymagająca niż inne serie. Szczególnie dla zdrowia. Zawodnicy muszą o siebie bardzo dbać, są bez przerwy poddawani różnym badaniom. Wypytałam Romaina jak bardzo różni się życie w padoku F1 od innych serii ale nie udzielił mi konkretnej odpowiedzi. Owszem potwierdził że jest bardzo ciężko ale po za tym nic się nie dowiedziałam.
Z Grosjeanem rozmawiałam przez niewiele ponad godzinę bo nie miał za bardzo dla mnie czasu, bo był tutaj w pracy.
    Do domu wróciłam więc po południu, mając nadzieje że tata nie zauważy tego iż nie było mnie w szkole. Z godnie z planem powinnam być już godzinę temu ale postanowiłam że najwyżej wymówkę wymyślę na poczekaniu.
Bezszelestnie otworzyłam ciężkie drzwi wejściowe i po cichu weszłam do domu. Ściągnęłam kurtkę i buty. Czarną z nadrukowaną białą czaszką torbę rzuciłam w kąt jak to mam w zwyczaju robić.
Po chwili znalazłam się w salonie. W pewnej chwili dostrzegłam tatę siedzącego w fotelu który z reguły ja zajmuję.
 - Spóźniłaś się - powiedział.
 - Miałam coś do załatwienia po szkole. - skłamałam.
 - Wcale Cię tam nie było - powiedział spokojnym tonem - Dzwonił twój wychowawca. Masz masę nieusprawiedliwionych nieobecności. Ostatnio sporo wagarujesz  i w dodatku opuściłaś się w nauce. Jak to wytłumaczysz  ?
Milczałam. W tym momencie zastanawiałam się czy powiedzieć mu to co ostatnio dzieje się u mnie w szkole. Do oczu napłynęły mi łzy. Siłą powstrzymywałam się aby nie płakać.
 - Znów Ci dokuczają ? - zapytał z troską
Przytaknęłam tylko ruchem głowy. W tej szkole miało być całkiem inaczej.Tata specjalnie dla mnie rzucił tamtą pracę i wyniósł się na drugi koniec polski. Zrezygnowałam z tamtego liceum po pół roku i przepisałam się do zawodówki aby uczyć się na mechanika. Dla niektórych rzucenie szkoły która daje tak wiele perspektyw na przyszłość jest czymś w porównaniu do samobójstwa. Dla mnie to była ucieczka od zła i spełnianie  swoich marzeń. Jednak i tutaj stałam się kozłem ofiarnym. Tata nic nie wiedział, aż do teraz. Kiedy uczyłam się w Krakowie także dowiedział jako ostatni.
 - Nie zostawię tak tego - wstał z fotela i mnie przytulił. Wtedy na dobre się rozryczałam.
Do końca dnia chodziłam dziwnie przybita. Tata starał się jakoś poprawić mi humor ale jakoś nie potrafiłam się rozweselić.
Wieczorem znów grał na pianinie a ja obserwowałam go z ulubionego fotela i popijałam przy tym herbatę  z kubka który kupiłam jeszcze jak mieszkałam  w Austin. W mojej głowie kłębiły się różne myśli. Martwiłam się co ze mną będzie, i jak teraz poradzę sobie w szkole.
Kiedy muzyka przestała grać tata wstał od pianina i usiadł na drugim fotelu naprzeciwko mnie. Wpatrywałam się w jego zielone oczy, jakby w nich była zapisana odpowiedź na nurtujące mnie pytania.
 - Dalej myślisz o posadzie w Mercedesie ? - powiedział po chwili ciszy.
 - Przecież ja się do tego nie nadaję - odrzekłam smutnym głosem.
 - Kto ci tak powiedział ? Gdybyś się nie nadawała to byś nie odnosiła tylu sukcesów w innych seriach
 - Głupi ma zawsze szczęście - szepnęłam.
- Wiesz co ? - przerwał mi -   Widzę że ci na tym zależy. Przemyślałem całą tą sytuację i pozwolę ci na te starty ale pod warunkiem że Michel będzie miał na ciebie oko.
 - Myślisz że się zgodzi ?
 - Rozmawiałem z nim. Zgodził się - uśmiechną się - A teraz zacznij już myśleć o wyjeździe i planuj dalej swoją karierę ...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz