czwartek, 6 listopada 2014

Rozdział 6

    Laura 

 Ze swojego pokoju wyszłam dopiero po obiedzie. Tatowi powiedziałam że byłam na mieście z chłopakami w tej nowej pizzerii.
   Tak naprawdę nie miałam ochoty niczego jeść. Nie miałam siły dosłownie na nic. Pomyślałam że siedzenie w garażu pomoże mi chociaż na chwilę zapomnieć o tym co się działo w szkole.
Dziś Nina robiła kolacje. Dlatego dla pewności ewakuowałam się z domu do garażu.  Biorąc pod uwagę jej umiejętności to 60% szans że coś zacznie się palić albo wyleci w powietrze.
Zajęłam się składaniem swojego samochodu do kupy. Byłam w złym humorze i  nie potrafiłam się na niczym skupić. Wszystko leciała mi z rąk. Najpierw wywaliłam całą skrzynkę kluczy a potem wylałam płyn do spryskiwaczy na podłogę. Mimo iż nie posiadałam prawa jazdy to dosyć nieźle potrafiłam się ścigać. Zaczynałam od Kartingu, potem Rosyjska Formuła 1600,  następnie GP2 a teraz ? Jeśli uda mi się przekonać ojca to zasilę szeregi Formuły 1  w barwach Mercedesa. Kiedyś startowałam jeszcze amatorsko w rajdach, dokładnie to do zeszłego roku. Wtedy mój team zbankrutował a ja postanowiłam zrezygnować z tej serii. Zespół nie miał co zrobić z samochodem więc dali go mi, do kompletu dorzucili jeszcze kilka opon. Teraz rajdowy Volkswagen został rozebrany na czynniki pierwsze bo nie dalej jak miesiąc temu miałam bliskie spotkanie z drzewem na drodze niedaleko swojego domu.
Porzuciłam próbę naprawienia VW i powędrowałam do domu który o dziwo jeszcze stał.
- Kolacja gotowa - powiedziała Nina swoim do przesady słodkim głosikiem. Jak ja nienawidzę tej kobiety. Nie mogę zrozumieć dlaczego mój tata zdecydował się być z nią w związku. Nie znoszę jej ponieważ usilnie twierdzi że na pewno muszę się z kimś spotykać  bo to niemożliwe że panna w moim wieku nie ma swojej drugiej połówki.  Według niej każdego chłopaka powinnam traktować jak zdobycz czy trofeum, dowód swojego kobiecego ja. Czyli z jej obszernych kazań wynika że z chłopakami powinnam tylko "chodzić" a nie się przyjaźnić. Nie wyobrażam sobie Miszy i Japońca walczących miedzy sobą o moje względy. Potrzebuje chłopaka który będzie o mnie dbał i dla którego będę całym światem a nie pierwszego lepszego księcia z bajki.
         W milczeniu zasiadłam do stołu. Nie miałam ochoty nic jeść a zwłaszcza to co ugotuje Nina. Jej potrawa przerosła moje oczekiwania. To chyba miała być zapiekanka z makaronem ale raczej przypominała węgiel. Jeśli to jest ta z mojego przepisu to ciekawe czego nie rozumiała w zdaniu " Piec w piekarniku dopóki ser się nie roztopi "
Starałam się udawać że mi smakuje a smakowało gorzej niż wygląda. Nie wmusiłam w siebie więcej niż pół porcji.
   Po kolacji ojciec jak zwykle zasiadł do pianina, które stało w salonie na przeciwko okna. Uwielbiałam kiedy grał. Często siadałam wtedy w swoim ulubionym fotelu i delektowałam się muzyką. Nie liczyło się dla mnie nic innego niż tajemnicza melodia wydobywająca się z tego magicznego instrumentu. Mimo iż nie byłam typem wirtuoza, to uwielbiałam grać ale do czasu kiedy wprowadziła się Nina. Tata gra muzykę bardziej klasyczną a ja od czternastego roku życia pobrzdękuje sobie rock na gitarze elektrycznej. Niestety dziewczynie mojego ojca nie pasuje AC/DC, Queen ani Rammstein. Jest to kolejna kość niezgody między nami. Nina nie akceptuje mojego gustu muzycznego, często krytykuje na głos moich idoli.
Przyznam że nie lubie tego, kiedy ta durna baba dyktuje mi co mam lubić.
   Wydawało jej się że jestem kolejną nastolatką dla której liczą się tylko ciuchy i makijaż oraz randki z chłopakami. Nie mogła się pogodzić że zamiast sukienek wole jeansy i koszulki z ulubionymi zespołami a zamiast szpilek wygodne glany. Wydawało jej się że będziemy dobrymi przyjaciółkami, a wyszło że jesteśmy wrogami.
     Postanowiłam że jutro nie pójdę do szkoły. Mam zamiar udać się na tak zwane wagary. Jutro do Gdyni przyjeżdża Grosjean i mam w planie zrobić mu niespodziankę. Tacie nic nie mówiłam, że Romain ma do załatwienia sprawę w Polsce. Wiem że ojciec będzie wściekły że opuszczam szkołę, ale to jedyna okazja aby z nim porozmawiać.
 Ja i Grosjean kumplowaliśmy się od czasów GP2 i śmiało mogłam nazwać go swoim przyjacielem. Dobrze mnie rozumiał, mieliśmy dużo wspólnych tematów do rozmowy. Nie powiedziałam mu jednak o swojej przeszłości. W tajemnicy trzymałam do końca także to, że  rezygnuje z GP2. Pytał dlaczego nie będę się ścigać ale ja milczałam. Zniknęłam z padoku tak szybko jak się pojawiłam. Po kilku tygodniach już o mnie nikt nie pamiętał. Moja postać przeszła już do historii. Do Rosyjskiej Formuły 1600 nie mogłam wrócić bo ta seria już nie istnieje. Podobno przeszłam do GP2 w dobrym momencie,bo ta była tylko jeszcze jeden sezon. Ścigałam się wtedy po raz pierwszy na poważnie, z dorosłymi a nie moimi rówieśnikami. Miała wtedy tylko trzynaście lat. Do dzisiaj nie wiem jakim cudem się tam dostałam.  Prawie wszyscy byli przeciwni, temu iż zespół zatrudni taką małolatę jak ja. Dostałam jednak szansę od losu i dobrze ją wykorzystałam. Miałam nawet matematyczne szanse na tytuł ale wszystko zepsuł mój kolega z zespołu a za razem największy rywal. Z Witalijem Petrovem od samego początku nie przepadaliśmy za sobą. Między nami było aż osiem lat różnicy więc miał on więcej doświadczenia w ściganiu się niż ja. Po za tym była tylko drugim kierowcą, więc nie miałam dużo do powiedzenia. Nie odzywaliśmy się do siebie, bo łatwo dochodziło do konfliktów. Wszystko rozstrzygnęło się podczas ostatniego wyścigu. Padał wtedy deszcz. Byłam tak blisko tytułu ale kiedy przyszło mi walczyć o podium z Petrovem to poczułam się zbyt pewnie. Nim się obejrzałam to ten zepchną mnie z toru a ja straciłam panowanie nad samochodem i uderzyłam w inne auto. Swój wyścig o mistrzostwo zakończyłam na poboczu z roztrzaskanym bolidem. Byłam na sto procent pewna że mój zespołowy kolega postąpił nie do końca zgodnie z regulaminem ale nie chciałam się już o to dopominać. Niesmak pozostał do czasu kiedy zakończył się jego kontrakt z zespołem. Potem natknęłam się na niego w GP2 ale mimo iż nie jeździliśmy w jednym teamu to i tak staraliśmy się siebie unikać. Najczęściej to właśnie między sobą toczyliśmy walkę o wyższe pozycje. Kiedy tak się zdarzało że obydwoje byliśmy na podium to nawet nie podawaliśmy sobie ręki. Po prostu traktowaliśmy się jak powietrze.
       Inni kierowcy wyczuli że między nami trwa konflikt. Ktoś porównywał to nawet do tego co się działo między Prostem a Senną.
        Czasami chciałabym znów wrócić do tamtych czasów, kiedy jeszcze miałam wsparcie w Miszy i Japońcu. W szkole każdy chciał się ze mną zadawać ponieważ byłam kimś w rodzaju gwiazdy. Miałam kontakt z prawdziwym światem wyścigów i autentycznymi kierowcami a nie zardzewiałymi samochodami i grupą ludzi którzy rozbijają się nimi po mieście i myślą że są fajni. GP2 jest uważne jako przedsionek Formuły 1. Kiedy postanowiłam odejść i zawiesić karierę to zauważyłam że staje się zwykłą szarą myszką.
Nikt mi nie odpowiada na powitanie, praktycznie nikt nie che się ze mną zadawać. I wtedy nastąpiła bolesna konfrontacja z rzeczywistością. Przestałam się już liczyć dla innych. Wtedy Znienawidzona upatrzyła sobie mnie na swoją ofiarę i tak jest już praktycznie do dziś. Jeśli uda mi się dostać do Formuły 1 to ta sztuczna popularność znowu powróci. Odezwą się fałszywi przyjaciele a wredna koleżanka znów zacznie mnie traktować jak człowieka. Nie che przez to jeszcze raz przechodzić ...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz